MUZEUM FABRYKI – tylko dla odważnych

Na wstępie zadajecie sobie pytanie, dlaczego w tytule napisałam „dla odważnych” ? To jest właśnie długo ukrywane przeze mnie muzeum, które jest psiolubne, ale do którego prawie nie dotarłam przez ochronę Manufaktury 😛  O naszej przygodzie, przeczytacie poniżej.

Muzeum Fabryki

Muzeum Fabryki przy ulicy Drewnowskiej 58 w Łodzi mieści się w samym środku ww Manufaktury. Samo muzeum powinien odwiedzić każdy zafascynowany swoim miastem łodzianin. Wystawa poświęcona jest fabryce włókiennictwa, a przecież cała Łódź już na początku XIX wieku była mekką tekstyliów, krosien i fabryk włókiennictwa. Stąd moje domniemanie, że każdy miejscowy powinien odwiedzić tę drobną perełkę 🙂  Na wystawie znajdziecie autentyczny model krosna, beczki wypełnione bawełną i mnóstwo innych dziwnych urządzeń przydatnych do wytworu materiałów. Jako, że totalnie nie jestem w temacie tekstyliów, nie będę się wypowiadała na temat tego, co to były za urządzenia 😅 W każdym razie, fajnie jest się temu przyjrzeć z bliska i trochę o tym poczytać 🙂 Powierzchnia muzeum jest bardzo mała, ale ktoś wiedział jak ją wykorzystać.


Muzeum Fabryki

A jak Jessie poradziła sobie w Muzeum?

Oj moja Jessie – pierwszy raz mnie zaskoczyła, bo była totalnie rozkojarzona i nie zaciekawiona niczym innym, poza jej nowym nabytkiem z TKMaxxa – pingwinkiem od HearDoggy. Cud, że udało się wykonać jakiekolwiek zdjęcia 😅 Na szczęście, jak wspomniałam wcześniej muzeum było małe i jakoś przebrnęłyśmy przez tę wizytę. Ale młodej ewidentnie chciało się jak najszybciej opuścić to miejsce. Miała wtedy po prostu gorszy dzień. Zimno i buro na dworze, brak psów dookoła – w takiej kolaboracji i Psina może czuć się gorzej.

Ciekawostka!

Menadżerka Muzeum Fabryki podczas rozmowy telefonicznej zdradziła, że muzeum przynajmniej raz w tygodniu odwiedza pewna Pani zawsze z pieskiem u boku. Także, jak najbardziej to miejsce można zapisać jako psiolubne! Ale….no właśnie – jest jedno wielkie ALE…czytajcie poniżej 😉

Muzeum Fabryki

Windą do…

Ok, to teraz trochę o naszej przygodzie związanej z odwiedzinami powyższej miejscówki. I od razu zaznaczam, że samemu Muzeum nie mam nic do zarzucenia – jak dla mnie macie totalnie czystą kartę! Moim zdaniem, to zawalił uparty pracownik ochrony, który nie miał się do kogo doczepić, a ja byłam łatwym celem.

Galeria Handlowa Manufaktury niestety nie wpuszcza na zakupy naszych psów, a ja na samym początku poszukiwań muzeum natrafiłam na ochronę, która mniej lub bardziej grzecznie mnie wyprosiła i nie była wcale pomocna we wskazaniu prawidłowego wejścia do Muzeum.  Przy lekkim wysiłku prawidłowe wejście do Muzeum znalazłam. Znajduje się na lewo od Cinema City. Po prostu trzeba wjechać na 2 piętro windą 🙂 Ja na wstępie ( w sumie sama nie wiem, dlaczego 😛 ) zawędrowałam i błądziłam po 1 piętrze – i to tam chyciła mnie „cudowna” ochrona. Na murku oddzielającym pierwsze piętro od holu z windami nie zauważyłam ledwo widocznego znaku z przekreślonym psem – moja wina, że jestem ślepa i nieuważna….

Problem z oznakowaniem kontra moja upartość.

Windy NIE SĄ oznakowane przekreślonymi psami i w teorii można spokojnie wjechać windą do docelowego miejsca – dla nas było to Muzeum Fabryki. Na drugim piętrze, dokładnie rozglądając się za przekreślonym psem, nigdzie go nie znalazłam. Jednak pomimo tego, już po wyjściu z Muzeum, pomimo jakichkolwiek znaków zakazu wprowadzania psów, ochrona już na mnie czekała… Pan ochroniarz razem z grupką jakichś ordynarnych dzieci stali nade mną i Jessie i grupowo pośpieszali do wyjścia. Smarkaczom najchętniej bym conajmniej odpyskowała, ale  miałam tak popsuty humor, że nie chciałam sobie bardziej grabić. I teraz pytanie do Was – Czy to było normalne zachowanie ze strony ochrony Manufaktury? Moim zdaniem ZDECYDOWANIE NIE! Jeżeli, organizacje nie życzą sobie gdzieś psów, powinny ewidentnie to oznakować, nawet jeśli miałoby to oznaczać chamski znak na windzie.

Jeżeli to ja wyszłam, na tą upartą i winną tej dziwnej sytuacji dziewczynę z małym psem, nie bójcie się i dajcie znać! Chętnie poznam Wasze zdanie.

 

 

Share: