Z psem do pracy – Daria & Ziuta

Kolejnymi bohaterkami cyklu wywiadów „Z psem do pracy” są Daria z Ziutą, które możecie znać z Instagram „dariagrzesiek” oraz bloga Pies do Pary.  Na ich blogu możecie wysłuchać jedynych w swoim podcastów, związanych z ważnymi tematami dla Psiego Świata. Daria jest zaangażowaną ekspertką od PR-u, a Ziuta to sunia klasy pierwszej o niebagatelnym charakterze rasy amerykańskiej 😍 Razem chodzą do pracy, pewnego warszawskiego biura 🙂 Samą Darię miałam szansę poznać przy okazji jednej z naszych wizyt w Warszawie i mogę tylko potwierdzić pozytywną energię od niej bijącą! Przeczytajcie koniecznie co Daria mówi o ich duecie i co odpowiedziała na moje pytania! Daj się przekonać, że warto iść z Psem do pracy!
z psem do pracy

fot. Jacek Siwko

DARIA:  Cześć. Nazywam się Daria. W 2017 r. ze Schroniska w Korabiewicach adoptowałam Ziutę – czarnego, przytulastego kundelka. Nie jest to pierwszy pies w mojej rodzinie. Już od urodzenia szturchałam, wystającą nogą z wózeczka, boksera moich dziadków, a gdy miałam 8 lat rodzice kupili owczarka szetlandzkiego o imieniu Fido. Z biegiem lat dochodzili kolejni psi członkowie ludzko-psiej rodziny: Jantar, Cherry, Boni, Abby i Riko. Ziuta ma ok. 9 lat, a ja skończyłam w tym roku 30.

ANGELA: Z czym kojarzy się Tobie zwrot „odchamiaj się z psem” ( czysta burza mózgów – napisz pierwsze skojarzenia 🙂 )

DARIA: Odchamianie się oznacza chodzenie do teatru, kina, czy do muzeum. Tam, gdzie obcujemy ze sztuką. Odchamiać się z psem to to samo, ale w miłym, psim towarzystwie.

z psem do pracy

fot. Daria Grzesiek – Ziutka na swoim stanowisku 😀

ANGELA: Dlaczego zdecydowałaś się o zabraniu swojej Ziutki do pracy?

DARIA: Powodów jest kilka. Zacznę od tego, że Ziuta nie jest stałą bywalczynią mojego biura. Najczęściej korzystamy z możliwości wspólnej pracy, gdy popołudniu chcę ją zabrać w jakieś miejsce, np. do weterynarza-specjalisty, czy wiem, że nie wrócę do domu o tej godzinie co zawsze, a nie ma kogoś kto mógłby ją wyprowadzić na popołudniowy spacer. Ziuta również przychodziła ze mną do pracy po operacji, gdy miała jeszcze szwy.

ANGELA: Czy dodatkowy obowiązek w pracy – tutaj Ziutka – nie jest przytłaczający (siku, kupa , karma – te sprawy) ?

DARIA: Nie, Ziuta nie sprawia problemów i można powiedzieć, że nie da się prawie odczuć tego, że jest ze mną w biurze. Jedynie koleżanka, która nosi do pracy kanapki w woreczku lub folii ma przechlapane. Ziuta słyszy z drugiego pokoju ten charakterystyczny szelest i już wie do kogo ma robić maślane oczy.

ANGELA: Jak obecność Ziuty wpływa na Twoją wydajność w pracy?

DARIA: Obecnie obydwie jesteśmy przyzwyczajone do tej sytuacji. Na początku reagowałyśmy na każdy swój ruch. Ja martwiłam się co Ziuta robi, gdy kręci się po biurze, a ona budziła się, gdy tylko wstawałam. Teraz już jest spokojniej. Ziuta zna wszystkich moich współpracowników i spokojnie czeka na mój powrót do biurka. To co jest warte również uwagi to fakt, że dzięki temu, że razem pracujemy, nie martwię się i nie lecę szybko na autobus do domu. Wiem, że mam czas. Ziuta jest ze mną i nie czeka na swojego człowieka.

ANGELA: Czy praca w takim towarzystwie stresuje czy nie?

DARIA: Początkowo lekko stresowałyśmy się. Ziuta chodziła za mną wszędzie i mnie pilnowała. Również ja martwiłam się czy nie wyjdzie za kimś drzwiami wejściowymi. Teraz jest już ok i każda z nas zajmuje się swoimi sprawami – ja pracą, a Ziuta spaniem.

 z psem do pracy

fot. Jacek Siwko

ANGELA: Jak na Ziutę reagują współpracownicy (o ile ich masz) ?

DARIA: Przytoczę tutaj pewną anegdotkę. Jakiś czas temu zatrudniła się u nas nowa osoba. Tak jakoś wyszło, że nikt jej nie powiedział: „A wiesz czasem przychodzi do nas do pracy taki mały kundelek”. Pewnego razu byłam pierwsza w biurze. Ziuta zjadła śniadanie i położyła się spać. Wszyscy przyszli do pracy i po jakimś czasie zrobiliśmy sobie zebranie w salce konferencyjnej. Ziuta spała dalej. Siedzimy, rozmawiamy i nagle… tup, tup, tup. Spod mojego biurka w naszym kierunku przemieszcza się Ziuta. Pomerdała do wszystkich i usiadła koło mnie. A reakcja nowej koleżanki: szok. Dziewczyna totalnie nie zauważyła jej wcześniej i nagle, jak w jakieś bajce, pojawił się nagle znikąd pies. Tak właśnie można podsumować jak to wygląda u nas na co dzień – nic się nie zmieniło. Czasem nawet słyszę: „Jakby psa w ogóle nie było.”
Jeżeli już Ziuta krąży po pokojach, to wszyscy do niej zagadują i głaszczą. Odbierają ją pozytywnie.

ANGELA: Jak spędzacie przerwy i czy w ogóle ?

DARIA: Nie robię sobie takich typowych przerw, typu wyjście na spacer. Moje przerwy raczej polegają na zjedzeniu czegoś. Właściwie przy Ziutce częściej niż wcześniej odrywam wzrok od ekranu by na nią popatrzeć lub pogłaskać lub przytulić.

ANGELA: Jak przyzwyczaiłaś Ziutkę do nietypowego dla niego miejsca?

DARIA: Zapewniłam jej miejsce, w którym czuje się komfortowo. Ziuta śpi na swoim kocyku. Ma koło siebie swoje miski. Ważne jest również usytuowanie legowiska – śpi w kącie, z którego widzi wszystko.

ANGELA: Czy Ziutka motywuje Ciebie do lepszych osiągnięć (np. samorealizacji) i dlaczego?

DARIA: Jeżeli mówimy o pracy zawodowej, to Ziuta tutaj nie motywuje mnie jakoś bardziej. Czasem pomaga mi, ponieważ zdjęcie z jej udziałem wykorzystuje na mediach społecznościowych mojej firmy. Natomiast jeżeli pytasz o to, czy tak w ogóle mnie motywuje do działania, to jasne. Dzięki niej założyłam bloga, podcast, a teraz zaczęłam szyć rzeczy dla psów.

ANGELA: Jak opisałabyś swoją relację z Ziutką?

DARIA: Bliska. Wiem, że w sytuacjach stresowych, Ziuta szuka mnie i oczekuje wsparcia.

ANGELA: Jak Ziuta swoją obecnością w pracy wpływa Twoim zdaniem na wizerunek firmy?

DARIA: Jeżeli ktoś ją zauważy u nas biurze, to reaguje pozytywnie na jej obecność.

z psem do pracy

fot. Jacek Siwko

ANGELA: Jak spędzasz swój czas z Ziutą po pracy?

DARIA: Wychodzimy na spacer. Ten popołudniowy jest tym najdłuższym ze wszystkich trzech w ciągu dnia. Ziuta uwielbia się przytulać, więc jeśli akurat jesteśmy na kanapie to wykonując jakąś czynność, również ją głaszczemy. Trenujemy również nosework. Ziuta nie jest zainteresowana zabawkami, więc nasze popołudnia w dni robocze są raczej spokojne.

ANGELA: Dlaczego uważasz, że Pies powinien towarzyszyć w pracy?

DARIA: Nie upieram się przy tym, ale uważam, że obecność psa w pracy przynosi wiele korzyści. Pamiętam jak pisałam dla jednego z moich byłych klientów tekst o ich programie Pets@work i zazdrościłam im możliwości zabierania swoich pupili do pracy, ale nie tylko tego. Cały program jest super zorganizowany: w biurze na psy czekają miski i legowiska. Są ustalone szczegółowe zasady przychodzenia z psem do pracy, tak aby wszyscy pracownicy czuli się komfortowa. Zwierzęta są również pod kontrolą weterynarza, a te które przychodzą do biura, w pierwszej kolejności przechodzą „test” u behawiorysty. Fajnie byłoby, gdy więcej pracodawców dawało możliwość przychodzenia z psem do pracy. Byłaby to szansa wzrost liczby adopcji bezdomnych psów, ponieważ w takiej sytuacji znika obawa przed zostawieniem czworonoga samego w domu.

z psem do pracy

fot. Daria Grzesiek – Ziuta w pracy 😀 Ekspertka ds. Psiego PR-u!

ANGELA: Jak przygotowałaś Ziutkę do pracy z Tobą, a współpracowników do jej obecności?

DARIA: W pierwszej kolejności spytałam moją kierowniczkę o to, czy mogę przyjść z Ziutą. Potem zapytałam wszystkich w biurze. Następnie dzień przed naszą pierwszą wizytą dałam im znać, że jutro będziemy we dwie. Ziuty nie przygotowywałam jakoś specjalnie. Zabrałam jej rzeczy i pojechałyśmy autobusem do pracy.

ANGELA: Jak zachęciłabyś innych szefów z innych firm do tego, aby pozwalali swoim pracownikom na przyprowadzenie Psa do pracy?

DARIA: Zwierzęta pozytywnie wpływają na stosunki między współpracownikami, którzy dzięki psom lepiej integrują się. Obecność psów świetnie wpływa również na samopoczucie – w sytuacjach stresowych możliwość pogłaskania, czy wtulenie się w psa, zdecydowanie pomaga i zmniejsza napięcie. Można też pomyśleć o wizerunku takiej firmy. Pochwalenie się tym, że pozwalamy naszym pracownikom przychodzić z psami do pracy, a może nawet promujemy przy tym adopcje bezdomniaków, to niezły PR.

ANGELA: Jak przekonałabyś inne osoby posiadające Psiaki do zabierania ich do pracy, jeśli miałyby taką możliwość?

DARIA: Gdy zabieramy ze sobą psa do pracy, nie martwimy się o niego i nie myślimy „a co on tam sam robi”. Pies mobilizuje nas do krótkich przerw czy to na głaskanie, czy na przytulanie. Jest również fajną „wymówką”, gdy potrzebujemy wyjść z biura i odetchnąć od wszystkiego.

ANGELA: Jak Ziutka radzi sobie jako Pies pracujący? 😀

DARIA: Świetnie – większość pracy przesypia. Bardzo jej zazdroszczę!

ANGELA:  Jak Twoi klienci reagują na obecność Ziuty w Twoim biurze?

DARIA: Nie mam klientów.

Z PSEM DO PRACY

fot. Jacek Siwko

I jak Wam się podobało? Koniecznie dajcie znać w komentarzu! Może w poniedziałek to Wy przekonacie szefów do tego, że pies w pracy to niezły PR 😉

 

Share: